Pewnego majowego przedpołudnia zostaliśmy zabrani w podróż po drogach i bezdrożach jakimi przemierzały cygańskie tabory. 
Liliana Cercel-Podkul – śpiewała (niemal wyłącznie po cygańsku), tańczyła i prowadziła konferansjerkę; Karol Podkul grał na akordeonie. Koncert zaczął się od bardzo smutnej piosenki, ale wykonanej niezwykle żywiołowo – wesoło: o dziewczynach, które szukały mężów. Kiedy jednak znalazły takiego, który im się podobał, wtedy okazywało się, że jest żonaty albo biedny. 
Była piosenka o złotych kolczykach – częsty temat cygańskiego folkloru. O złotych kolczykach marzy cygańska dziewczyna. – To ty nie wiesz, co robić? – poradziła cygance ciotka. – Jesteś przecież dużą dziewczynką. Szukaj męża, a mąż kupi ci kolczyki.
Juliana Cercel śpiewała i tańczyła, ale również opowiadała o cygańskim życiu, cygańskich obyczajach: – Cyganka musiała być skromna. Nie wolno jej było pokazać nawet obnażonej kostki lub łokcia. Dlatego nosiła więcej niż jedną sukienkę – latem 3-4, a zimą kilkanaście. Włosy mogła rozpuścić tylko w czasie tańca. Kiedy tańczyła, odsłaniała kolejne sukienki, ale w taki sposób, by nie pokazać nogi. Pannie nie wolno było spojrzeć w oczy mężczyźnie – dopiero mężowi…
Przedszkolaki miały też okazję zagrać na instrumentach przy akompaniamencie akordeonu oraz nauczyć się cygańskiego tańca. 
Nasza publiczność była zachwycona. Spotkanie z żywą muzyką bardzo podobało się przedszkolakom.

K. Lalek